Zła noc, zły dzień

Nie wiem skąd to się bierze i co jest tego przyczyną, ale od czasu do czasu mam takie dni (a raczej noce), w których w ogóle nie mogę spać. Przerzucam się z jednego boku na drugi i przyjmuję pozycje, jakich nie powstydziłby się nawet najlepszy akrobata, jednak na nic się to zdaje, bo choć ciało zmęczone, to umysł cały czas sobie wesoło pląsa. Moje myśli błąkają się między jednym tematem, a drugim, jednak moje nocne przemyślenia wcale nie są jakieś zachwycające czy głębokie. Po prostu myślę co chwila o czymś innym, a moje serce wykonuje przy tym z pięćdziesiąt salt i regularne podskoki.

Kiedyś myślałem, że przyczyna moich problemów ze snem leży w zbytnim objadaniu się na noc lub piciu coca-coli tuż przed snem, jednak nawet wyrzucenie wszelkich niezdrowych rzeczy z jadłospisu nic nie zmieniło w moim problemie ze snem. Przez większą część miesiąca śpię dość dobrze –męczę się z godzinę zanim zasnę, jednak sen jest spokojny i dający wytchnienie. Jedynie od czasu do czasu, mniej więcej ze trzy-cztery razy w miesiącu mój organizm się buntuje i nie chce spać.

Jedną z tych „nocy” była właśnie ta ostatnia, dlatego dzisiaj zachowuję i czuję się jak zombie. Pracując jako specjalista ds. utrzymania ruchu Rzeszów muszę być bardzo skupiony na wykonywanych zadaniach, jednak akurat nie dzisiaj nie daję sobie rady nawet z najprostszymi obowiązkami. Próbowałem pisać raport, jednak palce nie trafiają mi w odpowiednie klawisze na klawiaturze komputera. Chcę, żeby ten dzień już się skończył.