Wielki stres

Ogromnie stresuję się pierwszym dniem w pracy specjalisty ds. utrzymania ruchu i zupełnie nie wiem jak sobie poradzić zez zdenerwowaniem. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wcześniej był w swoim życiu tak bardzo zdenerwowany jak teraz. Wydaje mi się, że nawet matura czy egzaminy na studiach wiązały się z mniejszym stresem niż rozpoczęcie pracy. To dość dziwne, że na tak pozytywne wydarzenie reaguję tak wielkim zdenerwowaniem – przecież najgorsze już za mną – udało mi się zostać wybranym w procesie rekrutacyjnym, co oznacza, że jestem najlepszym kandydatem z możliwych. Próbuję sobie przetłumaczyć, że nic złego mnie w pracy nie spotka, nikt mnie nie pobije i nikt nie nakrzyczy na mnie pierwszego dnia, jednak to tłumaczenie nie na wiele się zdaje. Gdzieś w mojej głowie siedzi mała panika, która drze się w niebogłosy za każdym razem, gdy pomyślę o przyszłym poniedziałku.

Do poniedziałku zostały jeszcze cztery dni i mam nadzieję, że do tego czasu jakoś uda mi się okiełznać zdenerwowanie. Jeśli nie, to wolę nawet nie myśleć jaki poziom stresu osiągnę w niedzielę wieczorem. Wtedy to chyba będę już na granicy depresji i załamania nerwowego. Lepiej, żeby był wtedy ktoś ze mną, bo chwile zdenerwowania mogą być bardzo brzemienne w skutkach. Na noc chyba wypiję sobie jedno piwo, bo jak wiadomo jedno piwo działa na człowieka usypiająco. Głupio by było, gdybym przed pierwszym dniem w nowej pracy nie przespał ani godziny, specjalista ds. utrzymania ruchu Kraków.