Trudny charakter

Mój mąż to człowiek z zasadami, o czym wiedziałam na długo zanim postanowiłam za niego wyjść. Nikt mi nie powie, że wzięłam kota w worku, lub Darek zmienił się dopiero po ślubie. On zawsze był małym tyranem, który lubił mieć swoje zdanie i postawić na swoim. Mimo to go pokochałam i stwierdziłam, że jakoś mogę żyć z jego tendencją do rządzenia. Przez kilkanaście lat wspólnego pożycia przyzwyczaiłam się, że to mąż ma w domu ostateczne zdanie, i jako, że rzadko się myli, znoszę to ze spokojem i o nic nie awanturuję. Z natury jestem osobą spokojną, łatwo podporządkowującą się, więc mi taki układ odpowiada. Z kolei mój mąż przyzwyczajony jest do tego, że jego się słucha. Zarówno w pracy, w której pracuje jako specjalista ds. utrzymania ruchu Świdnica, jak i w domu pełni funkcję ustawodawczą. Inni są od wykonywania jego poleceń.

Dwójka naszych dzieci odziedziczyła charakter po ojcu i ciężko im się pogodzić ze stanowczością ojca. Gdy mój 16-letni syn przyszedł się mnie zapytać czy uważam, że ojciec pozwoli mu z kolegami z klasy pojechać na tydzień nad jezioro już z góry wiedziałam, jaka będzie odpowiedź męża, ale nie chciałam synowi tak od razu robić zawodu. Powiedziałam, że porozmawiam z ojcem na początku w cztery oczy, a dopiero on osobiście poprosi ojca o pozwolenie na wyjazd.

Tak jak się spodziewałam mąż od razu powiedział, że nie wyda pozwolenia, bo nie będzie się martwił o syna przez cały tydzień. Wiedziałam, że jego decyzji nie zmieni żadne przekonywanie, chyba, że on sam zmieni zdanie.