Miło w pracy

Nigdy bym nie podejrzewał, że w pracy, do której dostanę się jedynie dzięki przypadkowi i paru dobrych słowach wspomnianych na mój temat prezesowi, tak szybko się odnajdę i zdobędę tylu nowych znajomych. Początkowo byłem zestresowany, nie powiem, że nie, bo bałem się jak poradzę sobie jako specjalista ds. utrzymywania ruchu Elbląg. Pierwsze tygodnie były trudne i stresujące, jednak po jakimś czasie wszystko się uspokoiło, a ja zacząłem jakoś funkcjonować. Nie bez znaczenia była w tych tygodniach pomoc kierownika utrzymania ruchu, który okazał się miłym, starszym panem o bardzo życzliwym usposobieniu. Od razu poczułem do niego sympatię mimo, że był moim bezpośrednim przełożonym i z reguły powinienem go nie lubić.

W zawodzie specjalisty pracuję od pięciu miesięcy i z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej uświadamiam sobie, jak wielkie szczęście osiągnąłem zatrudniając się w tej firmie z tymi wszystkimi miłymi osobami. Nie wiem jak to się stało, że w jednej firmie 90% pracowników to ludzie mili i życzliwi – nie zauważyłem, żeby na ofercie pracy widniała jakaś informacja o chęci zatrudnienia wyłącznie osób sympatycznych. Może to podczas rozmowy kwalifikacyjnej odrzucano wszystkich tych, którzy nie spodobali się prezesowi pod względem usposobienia. Jak widać ja muszĘ należeć do tych miłych, skoro ostatecznie praca specjalisty została przyznana mnie. Podejrzewam, że gdybym nie był miły to nawet znajomości by mi w tym przypadku nie pomogły. Przecież dla jednego pracownika firma nie może zmieniać całego swojego oblicza.