Bezpieczeństwo i monotonia

Każdy dzień mojego życia jest podobny do wszystkich innych, co po części daje cudowne poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa, a po części jest śmiertelnie monotonne i nudne. Każdego dnia, pięć dni w tygodniu i około dwadzieścia dni w miesiącu wstaję o 7.00 rano, by zdążyć przygotować się do pracy na godzinę 9.00. Z żoną już dawno temu wypracowaliśmy sobie sposób na jak najszybsze poranne szykowanie, bez konieczności wchodzenia sobie w drogę i przeszkadzania. Wstajemy o tej samej porze i musimy jakoś się zgrać, by każde zdążyło przygotować się do wyjścia na czas. Podczas gdy żona wstaje z łóżka i idzie przygotować nam śniadanie, ja ścielę łóżko i wchodzę do łazienki, gdzie dokonuję porannych zabiegów higienicznych. Po mniej więcej 15 minutach idę do kuchni, w której czeka na mnie małe śniadanie i kanapki przygotowane do pracy. W tym czasie to żona zajmuje łazienkę, co zajmuje jej więcej czasu niż mi. Po zjedzeniu śniadania wstawiam naczynia do zmywarki i nastawiam wodę na kawę, którą później wlewam do naszych kubków termicznych. W międzyczasie ubieram się i pakuję teczkę. Gdy żona wychodzi z łazienki ja zazwyczaj jestem już gotowy do wyjścia. Szybki buziak na do widzenia i idę do samochodu, by dostać się do firmy, w której pracuję jako specjalista ds. utrzymania ruchu Gorzów Wielkopolski.

W zakładzie pracy jestem około 8.30, jednak zanim dotrę do swojego biura wybija już prawie 9.00. Po drodze muszę przecież zatrzymać się w paru miejscach i zamienić po kilka słów z kolegami z pracy. Dzień w pracy mija mi zazwyczaj bardzo szybko i zanim się obejrzę wybija 17.00, czyli pora powrotu do domu.